Wysłannicy Światła – wywiad z Robertem Noble


Witam Was serdecznie.

Mam na imię Karina. Od wielu lat zajmuję się rozwojem duchowym, ezoteryką, pracuję z czakrami, rozwijam siłę ducha poprzez medytacje i ćwiczenia jogi. Od dłuższego czasu interesuję się mało znanym tematem w Polsce jakim są Podróże Astralne (inaczej zwane Out of body experience, w skrócie OOBE). Przez wiele lat śledziłam na youtube człowieka, który zaimponował mi swoją szczerością, otwartością oraz pasją do OOBE. Później wycofał się całkowicie z internetu by powrócić na nowo. Dziś mam przyjemność przeprowadzić z nim wywiad.

Co natchnęło mnie do poszukania i spotkania z tym człowiekiem?

Przeczytanie już jego drugiej książki OOBE. Ścieżka Serca.

O jakim człowieku mówię? To Robert Noble we własnej osobie.

W tym wywiadzie chciałam poruszyć tematy, które bardzo mnie intrygują i jestem pewna, że nie tylko mnie. Mianowicie: kim są wysłannicy światła? Czym jest piąty wymiar? Archanioły, Kryształowe Dzieci, Obrońcy Światła, Doświadczenia z psychodelikami takie jak Ayahuaska itp. Doświadczenia poza ciałem, Bezwarunkowa miłość, jaki jest sens życia na ziemi?

Zachęcam Was gorąco do zapoznania się z treścią naszej rozmowy.

Karina: Witaj Robercie, dziękuję Ci za spotkanie i możliwość wywiadu. Zawsze chciałam Cię poznać osobiście i w końcu natrafiła się okazja.

Robert: Witaj Karina, to ja dziękuję, że zechciałaś przyjechać do mnie i interesują Cię moje doświadczenia. Pytaj o co chcesz, jestem otwarty i z chęcią odpowiem na Twoje pytania. Chyba, że nie będę znał odpowiedzi (szczery śmiech).

OOBE Ścieżka Serca K: Zacznę od tego, że przeczytałam Twoją drugą książkę OOBE. Ścieżka Serca po której nasunęło mi się wiele pytań na które pragnę poznać odpowiedzi. Jest to książka, która wywarła na mnie duże wrażenie. Opisujesz w niej doświadczenia na drodze rozwoju swojej świadomości. Teraz natomiast chciałam zadać Ci kilka pytań dotyczących różnych ścieżek rozwoju duchowego. Wciąż podkreślasz, że w życiu trzeba kierować się sercem. Co to właściwie znaczy?

R: Świetnie, że przeczytałaś książkę i że zrobiła na Tobie pozytywne wrażenie. Jeżeli pytasz mnie o rozwój duchowy to mogę powiedzieć Ci tylko tyle co sam doświadczyłem a równocześnie tyle co będziesz w stanie zrozumieć w sposób intelektualny. Musisz wiedzieć, że są kwestie, których nie da się wytłumaczyć wykraczające poza nasz umysł.

K: Tak, chyba wiem co masz na myśli, gdyż sama mam doświadczenia, których nie sposób wyrazić słowami. Proszę Cię jednak byś spróbował odpowiedzieć mi na zadane Ci pytanie.

R: Kierowanie się sercem będzie miało dla każdego inny wymiar. Jest tak dlatego, że każdy jest inny, inaczej uwarunkowany. Gdyby każdy w pełni otworzył serce to wówczas doświadczyłby bezwarunkowej miłości, o której w tych czasach tyle się mówi a tak mało się wie.

K: Co masz konkretnego na myśli? Bo mi nasuwa się od razu nowa moda duchowości New Age.

R: Mam na myśli to, że dużo ludzi rozprawia o bezwarunkowej miłości, ale pozostaje ona tylko w ich konceptualnym rozumieniu. Nie doświadczają jej w sposób bezpośredni.

K: Skąd u Ciebie to przypuszczenie, że nie doświadczają jej bezpośrednio?

R: To nie jest przypuszczenie tylko pewność.

K: Dobrze, w takim razie co daje Ci tą pewność? Siedzisz w ich głowach? Sercach?

R: Można i tak to określić (śmiech). Przy pełnym otwarciu serca doświadcza się stanu, w którym ma się pewność, że wszystko jest jednym. Oznacza to, że drugi człowiek jest mną i zanika wszelki podział. Ego nie ma władzy nad umysłem. Spójrz na ludzi, którzy tyle mówią o miłości. Czy pociąga to za sobą działanie? Inną z kolei kwestią jest to, że mało kto w pełni kocha samego siebie. Dlatego na każdym kroku podkreślam, że trzeba kierować się sercem. Stąd też okładka i tytuł mojej nowej książki.

K: W porządku, jest to dla mnie zrozumiałe. Ale powiedz mi jak to zrobić? Zapewne nie jedna osoba będzie chciała poznać taką metodę jak otworzyć serce na miłość do siebie i drugiego człowieka.

R: W moim przypadku doprowadziła do tego chęć samopoznania. Kim jestem i o co chodzi w życiu. Ta silna potrzeba sprawiła, że rozpocząłem praktykę OOBE, która wydawała mi się najbardziej odpowiednim środkiem do pozyskania wiedzy duchowej w bezpośredni sposób. Można powiedzieć, że najbardziej motywowała mnie chęć pozyskania odpowiedzi co mnie czeka po śmierci fizycznej. Nie ma złotej metody by otworzyć serce, ale z całą pewnością tak się dzieje gdy poznajemy swoje prawdziwe Ja.

K: Czytając Twoją książkę zauważyłam, że zanim zacząłeś praktykowanie OOBE, Twoje serce wciąż było otwarte i pozostaje takie do dnia dzisiejszego.

Żyjąc wśród ludzi zauważyłam jedną prawidłowość, tzn. większość z nich jest bardzo zamknięta bo ich doświadczenie życiowe ich do tego doprowadziło. Moje pytanie brzmi, czy uważasz, że praktyka OOBE pozwoliła Ci pozostawić Twoje serce wciąż otwarte czy może to jakaś inna zasługa?

R: Odkąd pamiętam, zawsze kierowałem się sercem i czystymi intencjami. Owszem środowisko i inni ludzie wpływali na mnie, ale ja zawsze pozostawałem sobą i żyłem zgodnie z tym co czułem w swojej duszy. Tak było od najmłodszych lat i trwa to do dziś. Praktyka OOBE pomagała mi zauważać i likwidować pewne schematy zachowań i uwarunkowań społecznych. Zwłaszcza, że w trakcie doświadczeń popadałem często w dość przyziemne zachowania. Z jednej strony szukałem wzniosłych duchowych odpowiedzi, a  z drugiej byłem poddawany pokusom ludzkich zachcianek. Widząc to bezpośrednio mogłem szybko zareagować i to zmienić. W swoich działaniach zawsze poszukiwałem wolności.

K: Co znaczy poszukiwanie wolności? Przecież jesteśmy niepodległymi istotami. Wszędzie możemy przeczytać idealne metody jak być wolnym. Czy ci co wdrażają te metody w życie nie są wolni?

R: O jakich metodach mówisz Karino? Ja dążę do całkowitej wolności percepcji postrzegania rzeczywistości. To o czym Ty wspominasz kojarzy mi się, z tym czego jest pełno w internecie, czyli odetnij się usuń ze znajomych, wyrzuć ze swojego życia niewygodne osoby a wówczas będziesz wolna. Dla mnie wolność to abstrakcja, to coś czego nie da się wyrazić słowami, to coś co daje mi siłę napędową do działania.

K: Niewiele to wnosi do naszej rozmowy, bo to nadal nic nie wyjaśnia.

R: Dobrze, po prostu wiedz, że wolność dla mnie znaczy coś innego niż dla ludzi, którzy są zaplątani w różne ezoteryczne niuanse np. magiczna formuła przekonania samego siebie, że już jesteś wolna. Jest to dla mnie totalną bzdurą i zaślepianiem ludzi. Odwraca to ich szukania przyczyny ich niechcianych stanów emocjonalnych. Według najnowszych trendów wszyscy chcą czuć się dobrze i być upojeni „serduszkami”.

miłośćK: Co znaczy być upojonym serduszkami?

R: To znaczy żyć w pseudo miłości, mówić jak jest wspaniale i kochać wszystkich, i wszystko dookoła. Że jest cudownie, ptaszki śpiewają, a najważniejsze to to, żeby wciąż czuć się na tzw. haju. Ludzie nie zdają sobie sprawy na jak wielkie niebezpieczeństwo się narażają. W szczególności kobiety w takim stanie emocjonalnym są narażone na duże niebezpieczeństwo, gdyż nie potrafią rozpoznać zagrożenia. Podam przykład by to lepiej zobrazować. Kobieta będąca pod wpływem mody serduszkowej będzie szła ciemną ulicą uważając, że jest otoczona ochraniającym polem energii stworzonym z miłości i że nic nie jest w stanie zrobić jej krzywdy. Cóż za głupota! W takim stanie nie ma się rozeznania w prawdziwym obrazie rzeczywistości. Miałem koleżankę, którą coś takiego spotkało, uważała się za osobę mocno uduchowioną, która stąpa w piątym wymiarze (cokolwiek to znaczy) i sprawy ziemskie już jej nie dotyczą. Życie bardzo boleśnie sprowadziło ją na ziemie, takich ludzi jak ona jest naprawdę pełno i co najgorsze będzie ich coraz więcej.

K: Rozumiem, czyli wygląda to teraz jakbyś nie darzył takich ludzi sympatią.

R: Chciałbym, by Ci ludzie otworzyli oczy, ponieważ oszukują samych siebie, oddalają się od trzeźwego spojrzenia na życie. Błądzą w swoich wyobrażeniach i w ogóle ich nie ma w tu i teraz. Mogę powiedzieć, że oni w ogóle nie żyją. Odczuwam do takich osób miłość i współczucie dlatego robię to co robię.

dziecko indygoK: Wspomniałeś o piątym wymiarze. Co byś powiedział mi o Dzieciach Indygo, Kryształowych, Tęczowych i Wysłannikach Światła tzw. Lightworkers?

R: (Wielkie zdziwienie) Uważam, że to jakaś totalna porażka. Większość o ile nie wszystko, to robienie ludziom wody z mózgu i wkręcanie ich właśnie w odczuwanie ciągłego „haju”. Idealne dla sekt, nie mające nic wspólnego z własnym rozwojem, szukaniem prawdy i wolności. Efektem jest brak dyscypliny i normalnego kontaktu. Nie można już nawet załatwić zwykłych spraw.

K: Co to są według Ciebie zwykłe sprawy, możesz to rozwinąć? Podaj przykład.

R: Ok. Mam na myśli chociażby koleżeńską przysługę. To się odnosi właśnie do wszystkich ludzi żyjących w iluzji. Przykład: proszę dobrego kolegę o pomoc. On oczywiście mówi, że mi pomoże i zrobi to dziś po pracy. Niestety nagle dzieje się coś dziwnego i nie ma z nim kontaktu. Nie odbiera telefonu, nie odpisuje na smsy, po prostu zapadł się pod ziemię. Po kilku dniach odbiera jednak telefon i mówi: Robert sorki ale zapomniałem, nie miałem czasu itp. itd. Z przykrością stwierdzam, ze takich sytuacji w ostatnich latach zaobserwowałem setki jeśli nie tysiące!! Ludzie zatracili łączność z drugim człowiekiem, a wciąż twierdzą, że są wypełnieni miłością.  Mają na wszystko czas i żyją w sposób, który im odpowiada.

K: A czy nie jest tak, że w życiu chodzi o to by żyć jak nam odpowiada? Musimy żyć tak jak ktoś chce? Jak to właściwie jest?

R: Oczywiście, że nie chodzi o to by żyć tak jak ktoś tego od nas oczekuje. Ja też tak nie żyję. Chodzi mi o to, żeby ludzie byli świadomi i nie zatracali kontaktu z rzeczywistością. Nie mogę znieść ludzkiej rozlazłości i braku dyscypliny. Słowo wypowiedziane staje się już nic nie warte. Nie ma żadnej odpowiedzialności ani prawdy, jest tylko hipokryzja.

K: Myślę, że to co powiedziałeś daje mocno do myślenia. Do mnie to przemawia. Z pewnością będę jeszcze zgłębiać ten temat.

ayahuaskaW Twojej nowej książce jest rozdział o Ayahuasce. Opisujesz w niej swoje doświadczenie jak również czytelnicy mogą prześledzić doświadczenia Twoich koleżanek. Aczkolwiek na stronach książki można wyczytać, że nie polecasz żadnych wspomagaczy zmieniających świadomość. Chociaż sam byłeś dwa razy na ceremonii. Jak się do tego odniesiesz. Co takiego się zadziało, że Twoje nastawienie do roślin mocy uległo zmianie?

R: Opis ceremonii Ayahuaski jest kluczowym wątkiem w książce. Opisałem co przeżywałem zarówno w trakcie jak i po przyjęciu tego „magicznego wywaru”. Chciałem, przekazać czytelnikom, że każdy z uczestników ceremonii doznaje czegoś innego. Stąd opisy moich koleżanek. To czego się doświadcza jest zależne od tego na jakim jest się etapie w rozwoju. Nie polecam korzystania z roślin gdyż po pierwsze wciągają, uzależniają i powodują, że sięga się po coraz to inne specyfiki. Tu znowu pojawia się „serduszkowa miłość” która nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością. Po drugie ceremonie nie należą do bezpiecznych zarówno pod kątem ciała fizycznego jak i psychiki. Ludzie, którzy się za to zabierają nie mają odpowiedniej wiedzy jak postępować z roślinami mocy. Nie zdają sobie kompletnie sprawy z czyhającego na nich niebezpieczeństwa.

K: O jakich niebezpieczeństwach mówisz? Możesz to sprecyzować? Gdyż sama od kilku lat zastanawiam się nad udziałem w ceremonii.

R: Można umrzeć fizycznie, stracić rozum, uzależnić się, popaść w depresję, czy to nie wystarczające niebezpieczeństwa? Najgorszym jest namawianie do tego innych i wmawianie im, że jest to lekarstwo na wszystko. Kolejna droga, która niewiele ma wspólnego z miłością i wolnością gdyż zaślepia ich całkowicie. Obserwuję ludzi z którymi byłem na ceremoniach Ayahuaski i niestety stwierdzam, że są to ludzie na których kompletnie nie można polegać. Jak dla mnie odlecieli kompletnie do psychodelicznego świata, oby nie na zawsze. Czy nadal będziesz chciała pojechać na ceremonię?

K: W tym wypadku muszę to dobrze przemyśleć (śmiech). Ta wizja mnie trochę przeraziła. Wygląda na to, że moja dotychczasowa ścieżka rozwoju duchowego jest bardziej bezpieczna. Dlaczego nie mówi się o tych niebezpieczeństwach? Jak czytałam w internecie to większość osób zachwala. Są nieliczni, którzy odradzają kontakt z Ayahuaską, ale ich się z reguły nie słucha.

R: No właśnie! Ilość nie zawsze przekłada się na jakość. Jeżeli 90% osób będzie mówiło o czymś to znaczy, że mają rację?  Ludzie nie myślą za siebie i biorą wszystko za pewnik, nie kierując się własnym sercem. Temat ten jest o tyle trudny, że w grę wchodzą duże pieniądze, które zaślepiają pseudo szamanów. Prawdziwego szamana nie znajdziesz w internecie, to raczej on znajdzie Ciebie.

K: Czy znalazłeś już swoją drogę w życiu poza praktykowaniem OOBE? Gościsz mnie na Warsztatach Mocy, dzięki temu mam możliwość przeprowadzenia tego wywiadu. Nie miałam innej możliwości spotkania się z Tobą. Czy to jest to co zamierzasz robić w najbliższej przyszłości?

R: Praktyka OOBE trwa cały czas. Jest to droga, która nie ma końca. Natomiast na Warsztaty Mocy, trafiają tylko Ci co mają trafić. Dlatego znalazłaś się u nas i możesz doświadczyć na sobie czym jest to czym się teraz zajmuję czyli Masaż i Muzykoterapia Misami Kryształowymi. Robię to co kocham i mam zamiar poświęcić się temu w najbliższej przyszłości. Cieszę się gdy mogę napełniać ludzkie serca miłością płynącą prosto ze Źródła. Ja jestem tylko jej przekaźnikiem i mam świadomość tego, że nie każdy to dostrzeże.

warsztaty mocyK: O tak, masaż i dźwięk Mis to jest coś fantastycznego. Jak rozmawialiśmy przez telefon to powiedziałeś mi, że nie można tego opisać słowami co dzieje się na Warsztatach. Miałeś rację, dopiero teraz wiem co miałeś na myśli. Chciałabym opisać moim czytelnikom czym to jest, ale nie potrafię. Działy się ze mną dziwne rzeczy, których nie potrafię wyjaśnić racjonalnie. Nie ukrywam, że pobyt tutaj z Wami zburzył nieco mój światopogląd.

Na koniec chciałam Ci podziękować za wywiad i dość obszerne wyjaśnienia, których nie zawarłeś w książce. Myślę, że uzyskałam wiele pomocnych odpowiedzi, które mi pomogą na mojej drodze rozwoju.

Dziękuję Wam dwojgu czyli Tobie i EosCris za tak miłe przyjęcie i wspólne przeżywanie tego magicznego weekendu bez jakichkolwiek wspomagaczy. Cieszę się, że mogłam Was poznać osobiście – Jesteście wspaniali!

R: Dziękuję w imieniu swoim jak i EosCris, że mogliśmy się uczyć od siebie nawzajem. Twoje zadowolenie jest dla nas największą nagrodą.

 

Z Robertem Noble rozmawiała Karina Klimuszko


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>